Algorytm Facebooka – jak sobie z nim radzić?

Łukasz Wiśniak Łukasz Wiśniak, dnia 2020.01.30

Zdarza się, że osoby zarządzające różnorodnymi stronami na Facebooku, zachodzą w głowę, jak sobie poradzić z nowym algorytmem, który ma docelowo obcinać zasięgi stronom czysto reklamowym. Pomysły na rozwiązanie problemu są bardzo różne. Tymczasem sytuacja wcale nie jest bez wyjścia, ale wymaga nieco więcej pracy i zaangażowania od administratorów. Jeżeli jednak zostanie ona w prowadzenie strony włożona, to efekt może być zaskakujący.

Czym jest nowy algorytm?

To, jak działa i czym jest nowy algorytm Facebooka, to trochę wróżenie z fusów. To trochę jak próba zrozumienia i przejrzenia algorytmów Googla. Niemożliwe. Jedyne co wychodzi na pierwszy plan w tym przypadku to „obcinanie zasięgów”. Coś w tym jest, ale gdy przyjrzymy się sytuacji nieco dokładniej, można zrozumieć na czym to „obcinanie” polega, a po zrozumieniu można odkryć sposób na odzyskanie swojej widoczności.

Facebook został utworzony jako platforma społecznościowa, której głównym celem było łączenie ze sobą ludzi, którzy się znają, mają ze sobą coś wspólnego i chcą stale utrzymywać ze sobą kontakty. W dość krótkim czasie, osoby pracujące w reklamie i marketingu odkryły możliwości i potencjał reklamowy tej platformy. To spowodowało, że „ściana” użytkowników zamieniła się w swego rodzaju słup ogłoszeniowy.

Zmiany w algorytmie mają przywrócić pierwotne założenia całej platformy. To ma być przede wszystkim możliwość obserwowania znajomych, których i tak się obserwowało i miało się z nimi relację – przez to, na przykład, rzadziej wyświetlają się teraz wpisy od osób, z którymi od dłuższego czasu dany użytkownik nie ma żadnej interakcji.

Podobnie wygląda sytuacja z polubionymi fanpagami. Jeżeli zostawiane są na nim reakcje i komentarze lub udostępniane są jego treści, to oczywiście wszystkie wpisy będą się na „ścianie” użytkownika pojawiały. Jeżeli jednak fanapage jest tylko obserwowany i nie wywołuje w użytkowniku żadnej konkretnej reakcji, to nie będzie mu on wyświetlany, chyba że ktoś z jego znajomych zostawi jakąś reakcję.

Dzięki temu „ściana” będzie zapełniona przede wszystkim tym, co dla danej osoby jest ciekawe, interesujące i angażujące, budzi reakcje i zachęca do podejmowania jakiegoś działania. Znikać zaś mają treści nieciekawe, obojętne, które powodują, że użytkownik wyłącznie „scrolluje” stronę i nie zatrzymuje się na niczym na dłużej.

social media

Najprostsze rozwiązanie

Administratorzy stron firmowych na Facebooku natychmiast przystąpili do działania, by publikowane przez nich treści nie przepadły gdzieś w czeluściach Internetu, a jednak nadal były wyświetlane użytkownikom, fanom i potencjalnym klientom.

Pierwszą reakcją było, niestety, pójście na łatwiznę. Użytkownicy zostali masowo zasypani prośbami, o kliknięcie opcji „obserwowanie”, a spośród dodatkowych możliwości „wyświetlaj najpierw”. Oczywiście, jest to jakieś rozwiązanie. Tylko pytanie, czy rzeczywiście chodzi o to, by skłonić użytkowników do oglądania publikowanych treści, czy nie lepiej jest ich zachęcić do tego w sposób naturalny?

facebook

Tylko jak to zrobić?

Jednym ze sposobów na poprawienie zasięgów swojego fanapage jest optymalizacja treści, które są na nim publikowane. Jeżeli po zmianach okazuje się, że Facebook „tnie” zasięgi, warto zweryfikować to, co jest na nim publikowane. Być może treści są zbyt skomplikowane lub zbyt banalne dla grupy docelowej. Być może są one zbyt mało interesujące.

Warto przejrzeć swoje dotychczasowe posty i sprawdzić, co wywoływało największe reakcje, co budziło zainteresowanie i zachęcało do dyskusji. Właśnie takie treści powinny się teraz znajdować głównie na fanpage.

Pomóc może również uatrakcyjnienie formy. Treść plus zdjęcie jest formułą tak opatrzoną i obytą, że praktycznie nikogo już nie przyciąga. Znacznie większym zaskoczeniem może się okazać wrzucenie samej treści. Obserwujący będą z pewnością zainteresowani, co może być tak ważne, że nie zostało rozproszone zdjęciem.

Facebook zaczyna też promować treści tak zwane własne. Udostępnienie filmu z YouTube nie będzie miało takiego zasięgu, jak opublikowanie własnego filmu bezpośrednio na stronie, czy też udostępnienie transmisji na żywo. Transmisja na żywo to kolejny element, który należałoby docenić, jeżeli chce się rzeczywiście budować duże zasięgi. Taka forma przyciąga uwagę, skupia użytkowników i zachęca ich do interakcji. Mogą nie tylko okazywać, czy im się podoba, ale również zamieszczać komentarze z pytaniami i uwagami do transmisji, na co transmitujący może od razu zareagować.

Nowy algorytm wymaga od administratorów pomysłowości, kreatywności i działania. Zmusza do większego obserwowania użytkowników, do analizowania ich postaw i reakcji, a jednocześnie, do poszukiwania coraz ciekawszych propozycji i informacji. Powinien pobudzać do kreatywności. Niełatwo jest teraz zaistnieć na „ścianie” użytkowników. Warto się jednak o to postarać.

Przeczytaj również:

Czy spodobał Ci się ten artykuł?

Kliknij na gwiazdki, aby dodać ocenę.

Średnia ocena 3.8 / 5. Liczba głosów: 19

Bądź pierwszą osobą, która oceni ten wpis!

Podziel się
Autor

Łukasz Wiśniak

Od 2011 roku zajmuję się marketingiem w wyszukiwarkach internetowych. Jestem Certyfikowanym Specjalistą Google Ads. Prowadzę kampanie, udzielam konsultacji, a także dzielę się wiedzą i doświadczeniem podczas praktycznych szkoleń z Google Ads. Jako konsultant i audytor pomagam też domom mediowym lub bezpośrednio klientom w opracowaniu strategii, audytowaniu kont reklamowych lub też mówiąc kolokwialnie szybkim "podkręceniu" wyników kampanii Google ads. Wykładam również na uczelniach wyższych. Na Akademii Leona Koźminskiego prowadzę praktyczne zajęcia z reklamy w Google Ads (reklama w wyszukiwarce Google, reklama video w YouTube, kampanie produktowe w Google Shopping) oraz Google Analytics. Gościnnie miałem okazję również prowadzić warsztaty z reklamy Google Ads w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie.


Zobacz wszystkie wpisy napisane przez Łukasz Wiśniak
Najświeższe informacje

Dołącz do newslettera.
Bądź na bieżąco!

Blog

Najnowsze artykuły